Są miejsca, które wyglądają jak z tapety… a potem okazuje się, że można w nich naprawdę być. Wystarczy obrać kurs z Martyniki, z portu Le Marin, i pozwolić, żeby wiatr zrobił swoje.
Po drodze odkrywasz rajskie zakątki Saint Vincent i Grenadyn – miejsca, gdzie dzień wyznacza rytm fal, a największym „planem” jest wybór kolejnej zatoki. Zielona Saint Lucia wita dramatycznymi krajobrazami, Baradal i Petit Rameau kuszą ciszą i pustymi plażami, a Mayreau, Canouan i Bequia przypominają, że czas potrafi zwolnić dokładnie wtedy, kiedy trzeba.
Gdzieś między jednym a drugim zachodem słońca pojawia się też filmowy moment – Petit Tabac, znane z „Piratów z Karaibów”. Tak, to dokładnie to miejsce, gdzie świat wygląda trochę nierealnie. Brakuje tylko Jacka Sparrowa… chociaż kto wie.
Budzik przestaje być potrzebny – budzi światło. Otwierasz oczy i przed Tobą kolejny krajobraz jak z fototapety, tym razem namalowany wschodzącym słońcem.
Kolejna wyspa. Otwierasz oczy, a przed Tobą turkus, palmy i krajobraz jak z fototapety – skąpany w pierwszym świetle wschodzącego słońca. Nie trzeba śnić... wystarczy patrzeć.